Wyładowanie typu gigantic jet po raz pierwszy złapany przez satelitę!

Gigantic jet widoczny z satelity GOES-East (góra) i z naziemnej stacji obserwacyjnej (dół). Fot. NOAA/NASA/GOES-R Series Program

Geostacjonarny satelita meteorologiczny GOES-East (GOES-16) po raz pierwszy zaobserwował wyładowanie typu gigantic jet! To niezwykle rzadkie zjawisko udało się zanotować po raz pierwszy z kosmosu.

GOES-East to pierwszy satelita z nowej generacji GOES-R Series. Od listopada 2016 roku obserwuje on obszar obu Ameryk i Atlantyku z orbity geostacjonarnej. Wraz z wystrzelonym na poczatku obecnego miesiąca GOES-17, zapewnia dostęp do analiz meteorologicznych i zdjęć w najwyższej dostępnej obecnie jakości.

Na jego pokładzie znajdują się wysokiej jakości kamery, oraz różnego rodzaju filtry i detektory, a nawet magnetometr. Wśród urządzeń pomiarowych, zainstalowany jest też nowoczesny detektor wyładowań, zwany lightning mapper. Choć naziemna sieć teledetekcji jest dobrze rozwinięta, zwłaszcza w USA, to lightning mapper pozwala na dokładne poznanie mechaniki piorunów z niespotykaną i trudną do osiągnięcia z ziemi dokładnością. Nie tylko wykrywa same uderzenia, ale ocenia tez długość wyładowania, czas jego istnienia, a nawet wysokość na której padło.

Właśnie to narzędzie pozwoliło na pierwszą w historii satelitarną obserwację wyładowania typu gigantic jet. Jest to rzadko spotykany fenomen towarzyszący aktywnym elektrycznie burzom. Ich natura nie jest do końca poznana, podobnie jak samych wyładowań górnych typu blue jet. Choć blue jety, jak i inne rodzaje wyładowań górnych były już obserwowane z kosmosu (blue jety odkryto na nagraniu z pokładu promu kosmicznego), to gigantic jet dopiero latem 2017 roku pojawił się w oku satelity.

Wykres rozkładu radiancji podczas za notowanego wyładowania górnego. Fot. NOAA/NASA/GOES-R Series Program

GOES-East zanotował je podczas formowania się huraganu Harvey, wówczas będącego jeszcze burzą tropikalną u brzegów Puerto Rico. To konkretne wyładowanie zaobserwowano również w jednej ze stacji naziemnej, co pozwala na szersze przestudiowanie tego fenomenu.

Liczbę wyładowań górnych ocenia się na nawet kilka milionów rocznie, co oznaczałoby, że są dość częstymi zjawiskami i towarzyszą większości, jeśli nie wszystkim piorunom doziemnym. Ich czas trwania, wynoszący często milisekundy, oraz mała jasność, utrudniają jednak obserwacje, a przez to dokładne poznanie ich mechaniki. Wyładowania górne mogą rozciągać się od szczytu chmury burzowej nawet do jonosfery (~80 km nad powierzchnią ziemi), a prędkość ich rozchodzenia może sięgać nawet 2 mln m/s. Wyładowania typu sprite mogą jednak osiągać wysokość nawet 100 km!