Rocznica powodzi błyskawicznej z 2001 roku

Efekty powodzi błyskawicznej w Gdańsku. Fot. Dziennik Bałtycki

Lipiec 2001 roku obfitował w gwałtowne zjawiska pogodowe w Polsce. Od początku miesiąca do jego trzeciego tygodnia (mniej więcej okres 1-18 lipca 2001) nie było dnia bez gwałtownej burzy. Najgroźniej było w dniach 16-17 lipca, kiedy to potężne, wielokomórkowe układy burzowe przeszły przez cały kraj. Groźnie było również na samym początku miesiąca, kiedy to potężna powódź błyskawiczna w kilkanaście minut zalała wiele pomorskich miast!

Wszystko zaczęło się już 1. lipca, kiedy to gorąca i wilgotna masa powietrza zwrotnikowego wkroczyła nad Polskę. Wówczas pierwsze, gwałtowne burze przeszły przez południową, zachodnią i centralną część kraju, powodując podtopienia i zalania. Komórki nie spowodowały poważnych zniszczeń wiatrowych, ale były bardzo mocno uwodnione, przez co wodę trzeba było wypompowywać z wielu piwnic, czy dróg. Zniszczone zostały też uprawy.

Kolejna nawałnica pojawiła się 4. lipca na wschodzie kraju. Ponownie doszło do licznych zalań, oraz pożarów spowodowanych przez uderzenia piorunów. Zginęły dwie osoby. Dwa dni później kolejna osoba zginęła, tym razem rażona piorunem. Z kolei 8. lipca silna superkomórka burzowa wygenerowała duży grad, oraz tornado kategorii F2 na Podkarpaciu.

Następny dzień, poniedziałek, 9. lipca 2001 roku, zapisał się na kartach historii w północnej Polsce. Mocno uwodniony, wielokomórkowy układ burzowy (MCS) przeszedł przez woj. zachodniopomorskie, pomorskie, kujawsko-pomorskie i warmińsko-mazurskie, pozostawiając za sobą liczne zalania. Burza wykwitła w gorącej, wilgotnej i niestabilnej masie powietrza, poprzedzającej chłodny front, kroczący z zachodu. Pierwszy ucierpiał Słupsk, gdzie około godziny 14:00 nagle się ściemniło i zaczął wiać wiatr. Nastała cisza, a następnie potężna ściana wody otuliła miasto. Według relacji świadków, główna część ulewy trwała około 30 minut i była połączona z silnym wiatrem, co sugeruje zjawisko wet downburst. Co ciekawe, przed nadejściem burzy słyszane były nieliczne grzmoty, a w niektórych częściach miasta w ogóle nie były one słyszalne. Opad był tak intensywny, że po przebiegnięciu zaledwie kilkudziesięciu metrów, wodę trzeba było wylewać nawet z butów, i to na samym początku opadu. W mieście w ciągu około dwóch godzin spadło ponad 90 mm deszczu. Zalany był między innymi przejazd pod torami kolejowymi na ul. Szczecińskiej. Burza przemieszczała się na wschód z prędkością około 90 km/h. Na jej czele powstał imponujący wał chmurowy, lecz porywy wiatru nie okazały się być bardzo silne. Układ nadal generujący nawalne opady deszczu przeszedł też nad Lęborkiem, Wejherowem, Kartuzami, Kościerzyną, Bytowem i Miastkiem, lecz tam nie był aż tak niszczycielski jak w Słupsku.

Sytuacja satelitarna 9. lipca 2001 roku o 14:00 czasu polskiego. Fot: EUMETSAT/Weather.us/Kachelmannwetter

Opady deszczu najbardziej dały się we znaki mieszkańcom powiatów kartuskiego, wejherowskiego i gdańskiego, oraz Trójmiasta. Burza dotarła do Gdańska po godzinie 15:00, przynosząc nieliczne wyładowania, lecz bardzo intensywne, nawalne opady deszczu. Wyżyny Pobrzeża Gdańskiego po raz kolejny spotęgowały opad, przez co na moreny otaczające Gdańsk spadło blisko 90 mm deszczu w ciągu zaledwie 2 godzin! Ściana wody związana najprawdopodobniej z kilkukrotnym wystąpieniem zjawiska wet downburst w niewielkich odstępach czasu, zamieniła ulice i kanały w rwące potoki. Masy wody spływały drogami, chodnikami i stokami moren do kanału rzeki Radunia, która raptownie wezbrała. Wał oddzielający kanał od sąsiadujących dzielnic, został przerwany, w skutek czego zalane zostały dzielnice św. Wojciech, Orunia, Lipce, oraz centrum. Pod wodą znalazły się m.in gdański magistrat, urząd wojewódzki, oraz dworzec Gdańsk Główny. Strugi wody spływały kaskadami po murze oporowym oddzielających tory i perony dworca głównego od stoków Góry Gradowej. Wylała też rzeka Strzyża, gdzie pękł wał zbiornika retencyjnego Srebrzysko, zalewając Wrzeszcz. Łącznie między godziną 15:00 a 20:00 spadło ponad 130 mm deszczu, gdzie miesięczna suma opadów dla lipca wynosi zaledwie 66 mm.

Mała, niepozorna rzeka, której kanał powstał ponad 600 lat wcześniej, w oczach specjalistów od melioracji była tykającą bombą zegarową, lecz nikt w kręgach władz miasta, służb porządkowych, czy nawet mediów, nie dawał tym słowom wiary. Obawy okazały się słuszne, bowiem popołudniu, 9. lipca 2001 roku, przez kanał Raduni w ciągu sekundy przepłynąć musiało aż pięciokrotnie więcej wody, niż wynosiła jej maksymalna przepustowość (25 m3/s, przy konieczności przepuszczenia ponad 125 m3/s). Do przerwania wału doszło w pięciu miejscach, w rejonie ulic Gościnnej, Niegowskiej, Trakt św. Wojciecha 417 i 450, oraz u zbiegu ulic Serbskiej i Małomiejskiej.

Mur oporowy nad Dworcem Głównym w Gdańsku zamienił się w wodospad! Fot. Trojmiasto.pl

Wstrzymano kursowanie pociągów między Wrzeszczem a Pruszczem Gdańskim. Miejscami woda sięgała aż metr ponad główki szyn (najwyższy punkt szyny kolejowej), co oznacza akumulację blisko półtora metra wody na torach. Pociągi skierowano na kilka dni objazdem z Tczewa lub Wierzchucina przez Kościerzynę i Żukowo dawną linią Magistrali Węglowej (linia 201) z pominięciem Pruszcza, Gdańska i Sopotu. Podmyte tory były remontowane aż kilkanaście tygodni. Do końca sierpnia komunikacja na odcinku Gdańsk Wrzeszcz-Pruszcz Gdański odbywała się dla wszystkich pociągów tylko po jednym torze. Żeby zminimalizować ilość składów, łączono pociągi towarowe i wysyłano objazdem przez Kościerzynę. Zamknięto również Port Lotniczy. Łącznie na Pomorzu w okresie od 1 do 18 lipca 2001 roku, ulewy i burze pozbawiły życia 6 osób. Rok ten zapisał się w historii polskiej meteorologii jako jeden z najgwałtowniejszych, porównywalny z południowoeuropejskimi sezonami burzowymi.

9. lipca jedna osoba zginęła na skutek powodzi, jaka wystąpiła we Wrzeszczu na rzece Strzyża. Konieczna była natychmiastowa ewakuacja ponad 300 osób, ponieważ woda podmyła fundamenty ich budynków, a te groziły zawaleniem. Kartę powodzianina, czyli dokument uprawniający do pomocy socjalnej otrzymało blisko 5 000 osób. Straty oszacowano na ponad 200 mln zł, nie wliczając w to indywidualnych strat osób poszkodowanych lub ewakuowanych. Szacuje się, że łączne straty materialne na Pomorzu sięgnęły aż 400 mln zł! Część powodzian była zakwaterowana w hotelach aż do 30. września 2002 roku, po czym otrzymała od miasta nowe mieszkania, lub wróciła do swoich starych, wyremontowanych lokali. Rozebrano aż 134 budynki, a 166 wyremontowano, głównie we Wrzeszczu i na Oruni. Szkody w budownictwie i infrastrukturze usuwano jeszcze w 2005 roku!

Gwałtowna aura utrzymywała się praktycznie do pierwszych dni września 2001 roku, przynosząc nawalne opady deszczu, gwałtowne burze, oraz duży grad w niemal całym kraju. Najgroźniej było między 15 a 17 lipca, kiedy to zanotowano również tornada. Sytuacja była zbliżona do tej z 15/16 sierpnia 2008 roku.

Od 2001 roku w Gdańsku powstały 23 nowe zbiorniki retencyjne. Wybudowano też między innymi dwa kanały zrzutowe z kanału Raduni, mające odprowadzać nadmiar wody w kontrolowany sposób. Tylko w 2011 na meliorację i modernizację systemu odprowadzania wody opadowej, przeznaczono 105 mln zł. Obecnie miasto posiada 51 zbiorników retencyjnych o łącznej pojemności blisko 700 tys. m3 wody opadowej. Zwiększono aż 12-krotnie przepustowość zlewni rzeki Raduni, a jej kanału 8-krotnie. Powstało siedem nowych przepompowni (w 2001 były cztery), oraz dobudowano blisko 2500 km drenaży. Zwiększono dwukrotnie długość sieci kolektorów deszczowych. Do połowy 2016 roku Gdańsk wydał łącznie 374 mln zł na retencję i zabezpieczenie przeciwpowodziowe.

Zbiornik retencyjny Srebrniki na rzece Strzyży. Fot. Wikipedia

Nawet tak drastyczne zmiany sieci przeciwpowodziowej okazały się niewystarczające dla ulewy z dni 14/15. lipca 2016, kiedy to w ciągu łącznie 15 godzin, spadło ponad 160 mm deszczu, co stanowi więcej niż dwumiesięczna norma opadowa. Zalane zostały niemal te same obszary, co w 2001 roku, lecz z innych powodów. Wały przeciwpowodziowe nie pękły, lecz system okazał się za mało wydajny. Woda wypływała ze studzienek kanalizacyjnych, zalewając ulice i niższe kondygnacje budynków. Zginęły wówczas dwie osoby, przez kilkanaście godzin nie jeździły tramwaje, a oddana do użytku niecały rok wcześniej Pomorska Kolej Metropolitalna do końca sierpnia jeździła jedynie na odcinku z Kartuz do Portu Lotniczego, a do połowy września z Wrzeszcza do Osowej i Kartuz po jednym torze między Niedźwiednikiem a Jasieniem.

Ogrom pracy i funduszy wyłożonych na ochronę przeciwpowodziową w Gdańsku przyniósł jednak efekty rok później, kiedy to 27. lipca ponownie wystąpiły intensywne opady deszczu. Miasto nadal jednak rozbudowuje sieć stacji hydrologicznych, oraz buduje nowe i powiększa istniejące zbiorniki retencyjne. Do projektu przystąpił również Sopot.

Kolejna powódź błyskawiczna miała miejsce 11. maja 2018 roku. Tu spowodowało ją zjawisko wet microburst, przynosząc w rejonie Urzędu Miasta aż 39 mm wody w 20 minut! Straty jednak były znikome w porównaniu z powodzią z 2001 roku.

Dodaj komentarz