Misja GovSat-1: Falcon 9 na granicy wytrzymałości!

Start rakiety Falcon 9 z LC40 na Cape Canaveral. Fot. SpaceX

Już tylko dni dzielą nas od chyba najbardziej wyczekiwanego startu roku – dziewiczego lotu rakiety Falcon Heavy z wiśniową Teslą Roadster na pokładzie. O nietypowym ładunku, jak i o samej rakiecie przeczytacie tutaj.

Zanim jednak nastąpi, warto przyjrzeć się misji, która była wykorzystaniem rakiety Falcon 9 do granic możliwości.

Firma SpaceX przed dziewiczym lotem swojego nowego dziecka, Falcona Heavy, wykonała jeszcze jedno zlecenie, tym razem dla rządu Luksemburga i zlokalizowanej w tym kraju firmy telekomunikacyjnej SES. Satelita o nazwie GovSat-1 został wyniesiony dziś (31.01.) z platformy startowej LC-40 na Przylądku Canaveral przez rakietę Falcon 9FT (Full Thrust).

Był to szósty lot z użyciem ponownie wykorzystanego boostera (pierwszego stopnia) rakiety Falcon 9 FT. Ten konkrety stopień leciał po raz pierwszy w maju ub. roku podczas misji NROL-76 na zlecenie Amerykańskiego Narodowego Biura Rozpoznania (NRO). Tym razem jednak booster nie został odzyskany – po zakończonej pracy, spadł do Atlantyku. Powodem tej decyzji było już jego wcześniejsze użycie, oraz orbita geostacjonarna, na jaką wyniesiony został satelita.

Warunki pogodowe we wtorek do ostatniej chwili były niewiadomą. Ustalono, że pogoda sprzyjała startowi na około 40%, głównie ze względu na silne porywy wiatru na platformie startowej. Okno startowe otworzyło się o 16:25 czasu wschodniego, a zamknęło o 18:46. W razie niepowodzenia, termin zapasowy ustalono na następny dzień (31.01.) z powodu prognozowanej poprawy pogody. Jak ustalono na około godzinę przed startem, pogoda nie spełnia wymogów bezpieczeństwa i start przełożono o blisko dobę.

Środowy start miał miejsce o 22:25 czasu polskiego. Warunki pogodowe były bardzo dobre, choć była obawa, że budujące się chmury typu stratocumulus mogą spowodować zagrożenie wyładowaniami elektrostatycznymi podczas przelotu. Start jednak odbył się bez problemów i rakieta wysłała GovSata-1 na orbitę geostacjonarną. Pierwszy człon oddzielił się na wysokości około 70 km, po czym opadł do Atlantyku. Człon drugi uruchomił się i umieścił ładunek na żądanej orbicie.

Lot miał być też testem metody powrotu pierwszego stopnia z lotu na wyższe orbity. Manewr zwany very high retrothrust landing przeprowadzono nad wodą bez użycia barki, aby ewentualne niepowodzenie jej nie zniszczyło. Manewr ten z powodu znacznie większej prędkości podejścia i większej wysokości z której opada booster, przeprowadzany jest jako lądowanie z trzema, a nie jak w misjach na niską orbitę ziemi, z jednym silnikiem. Co ciekawe, booster przetrwał lądowanie na wodzie, a co więcej, ma zostać wyłowiony i znając SpaceX, jeśli jest w dobrym stanie, to jeszcze raz poleci w kosmos. Być może w kolejnej misji Falcona Heavy.

Według portalu space.com, firma SpaceX odzyskała do tej pory (koniec stycznia) łącznie 21 boosterów. Po sukcesie dziewiczego lotu Falcona Heavy, liczba ta wzrośnie do 24.

Dodaj komentarz