Woda w kosmosie nie jest aż tak rzadka jak nam się wydawało!

Wizja artystyczna sondy Osiris-REx podczas pobierania próbek. Źródło: NASA/Planetary Defense

Wielu z nas wydaje się, że Ziemia jest jedynym miejscem w znanym nam kosmosie, gdzie występuje woda. Okazuje się, że nie tylko woda, ale i grupy hydroksylowe występują poza Ziemią. I to w większej ilości miejsc niż początkowo zakładano!

O wodzie w jądrach komet mówi się od dawna. Jedna z teorii zakłada że to własnie te brudne śnieżki przyniosły ten cenny związek na Ziemię i pozwoliły rozwinąć się życiu. Łakomym kąskiem dla agencji kosmicznych są również zasoby wodne na księżycach Jowisza i Saturna, zwłaszcza na Europie i Enceladusie, które są w zasadzie wielkimi kulami lodu z ciekłą wodą pod skorupą i kominami geotermalnymi, przy których mogło rozwinąć się życie. Śladowe ilości wody można też znaleźć na Księżycu, a cztery lata temu oficjalnie potwierdzono obecność ciekłej (!) wody na Marsie. Teraz okazuje się, że nawet asteroidy mogą posiadać jej śladowe ilości.

Początek grudnia obfitował w kosmiczne wydarzenia – lądowanie InSight na Marsie, start PW-Sat2, kolejny lot zaopatrzeniowy na ISS. Wtedy również misja Osiris-REx po niemal dwuletniej podróży dotarła do celu – planetoidy 101955 Bennu. 3. grudnia sonda weszła na orbitę tej ponad półkilometrowej, kosmicznej skały celem pobrania nawet dwóch kilogramów próbek, które za dwa lata mają wylądować w specjalnej kapsule na Ziemi. Jeszcze zanim sonda znalazła się na planowanej orbicie, podczas zbliżania się do celu, rozpoczęła pierwsze badania naukowe i obserwacje. Zainstalowane na pokładzie Osiris-REx sensory zaczęły zbierać kompleksowe dane już 1,4 mln km od celu. Wtedy też zaczęły spływać pierwsze, zaskakujące wyniki!

Asteroida Bennu z bliska. Fot. NASA/Osiris-REx

Tydzień po wejściu na orbitę planetoidy, NASA ogłosiła na konferencji Amerykańskiej Unii Geofizycznej, że wykryła na powierzchni Bennu grupy hydroksylowe, czyli cząsteczki powstałe z wiązań atomów wodoru i tlenu, które mogą wskazywać na obecność w jej składzie… wody! Uczeni z NASA sugerują, że jest to wyznacznik istnienia tej substancji w minerałach budujących planetoidę.

Dokładne badania będą prowadzone w nadchodzących miesiącach. Później sonda zbliży się na zaledwie kilka metrów od wyznaczonych miejsc i za pomocą specjalnego ramienia pobierze próbki z powierzchni Bennu. Zgodnie z projektem, sonda powrotna ma wziąć łącznie nawet 2 kg próbek, które w 2020 roku powrócą na Ziemię w celu dodatkowych badań. Aż 75% wszystkich pobranych materiałów będzie przechowywana do czasu wynalezienia nowocześniejszych technik badawczych.

Celem Osiris-REx jest nie tylko zebranie próbek, ale również zbadanie jej emisji cieplnej, rentgenowskiej i magnetycznej, a także dokładna ocena jej orbity i intensywności Efektu Jankowskiego na zmianę jej trajektorii. Na skutek nierównomiernego nagrzewania się nieregularnej powierzchni, planetoidy, jak i inne, niekuliste ciała niebieskie, mogą ulegać niewielkim zmianom prędkości orbitalnej. Może to mieć kluczowe znaczenie przy szacowaniu zagrożenia zderzeniem Bennu z Ziemią, które może nastąpić w drugiej połowie przyszłego wieku (2175-2199). Obecne prawdopodobieństwo uderzenia tej planetoidy w Ziemię wynosi około 1 do 2700.

Osiris-REx to nie jedyna w ostatnim czasie misja na planetoidę. Od końca czerwca tego roku swoją sesję obserwacyjną na orbicie planetoidy 162173 Ryugu, prowadzi japońska sonda Hayabusa 2. Jej celem również jest przysłanie próbek na Ziemię.