Za nami szkwał i ochłodzenie, teraz efekt morza i sztorm. Górna zatoka niżowa wędruje nad Polską.

Fot. Meteo Pomorze

Silny wiatr, deszcz i burze, ale przede wszystkim ochłodzenie przyniósł wędrujący przez Polskę w piątek popołudniu i w nocy z piątku na sobotę front chłodny. Jak informuje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, bez prądu pozostaje około 8 tys. odbiorców, również na Pomorzu. To jednak nie koniec pogodowych atrakcji. Na wybrzeżu nadal mocno wieje, do tego mamy klasyczny efekt morza. Wszystko to z powodu przemieszczającej się nad Polską górnej zatoki niżowej.

Piątkowe popołudnie i noc z piątku na sobotę okazały się nieco spokojniejsze niż zakładały to prognozy. Mimo tego wiatr połamał setki drzew i uszkodził linie energetyczne. Na Pomorzu do teraz (11:30) prądu nie ma w okolicach Miastka, Nowej Wsi Lęborskiej, Chmielna i Przodkowa. Jak informuje Energa, usuwanie awarii ma potrwać do około godziny 15:00, jednak miejscami jeszcze przed południem powrócić ma zasilanie. W skutek załamania pogody jedna osoba została ranna – to motocyklista, na którego spadła gałąź w okolicach Dębczyna na Pomorzu Zachodnim. Niegroźnych obrażeń doznał też jeden z uczestników rejsu żaglówką typu Optymist, która wywróciła się w porcie w Ustce. W Lęborku natomiast doszło do eksplozji transformatora, najprawdopodobniej po zwarciu, lub uszkodzeniu przez szkwał. W Lisich Jamach koło Sierakowic z kolei wiatr zerwał dach i rzucił go na linię energetyczną.

Porywy na Pomorzu osiągały maksymalnie około 75 km/h, choć lokalnie mogło wiać nieznacznie więcej. Na zachodzie województwa zagrzmiało, a wszędzie spadł deszcz, przynosząc około 4-8 mm deszczu. Najwięcej spadło na wybrzeżu – w Łebie 15 mm, w Lęborku 12, a w Ustce 9 mm. Na stacji w Lniskach zanotowaliśmy 6 mm, a w Wyczechowie 8,5 mm. Temperatura znacznie się obniżyła – w piątek maksymalnie notowaliśmy po 27-30 stopni, dziś będzie maksymalnie koło 15-16, a na przeważającym obszarze nie więcej jak 14. Nadal mocno wieje, a na wybrzeżu pada. Z biegiem dnia opadów przybędzie w głębi lądu. Miejscami może też zagrzmieć.

Spływ chłodu w obrębie górnej zatoki niżowej. Poziom izobaryczny 500 hPa. Model GFS. Źródło: Meteologix

Wszystko to za sprawą górnej zatoki niżowej, która przechodzi właśnie nad Polską. Na mapach temperatury dla poziomu 500 hPa (około 5500 m.n.p.g.) wyraźnie widoczny jest jęzor chłodnego powietrza, miejscami osiągającego nawet -26 stopni! Również w niższych częściach troposfery jest zimno. Na poziomie 850 hPa (około 1500 m.n.p.g.) temperatura oscyluje w okolicach 1-3 stopni. Stwarza to dogodne warunki do powstawania konwekcyjnych opadów deszczu, a nawet krupy śnieżnej, zwłaszcza że grunt jest dość mocno wygrzany, a bliskość niżu i obecność wilgotnej i chłodnej masy powietrza polarnomorskiego dodatkowo wspomagają rozwój zjawisk konwekcyjnych. Nie można wykluczyć też lokalnych, słabych burz (te dziś już wystąpiły, głównie nad Bałtykiem), a nawet lejów kondensacyjnych, czy nielicznych trąb wodnych. Zjawiska konwekcyjne spowodowane są słabym efektem morza, który utrzymać się ma do niedzielnego popołudnia, a w poniedziałek ponownie powróci, tym razem najpewniej silniejszy, bo napędzany północnym, a nie jak dziś, zachodnim wiatrem.

Prognozowane porywy wiatru w poniedziałek, 24. września. Model ICON. Źródło: WX Charts.

Z powodu nadal silnego gradientu ciśnienia, z kierunków zachodnich wieje silny wiatr, osiągający na wybrzeżu do około 60 km/h, nad lądem do 40-50 km/h. Na otwartym morzu wieje ponad 70 km/h. Taki stan utrzyma się do wieczora. Dopiero wtedy wiatr osłabnie, a opadów ubędzie, ale nadal padać ma w strefie brzegowej. Pierwsza połowa niedzieli będzie zbliżona do soboty, choć już mniej deszczowa i ze słabszym wiatrem. Chmur z biegiem dnia przybędzie, a na południu mocniej się rozpada. W nocy z niedzieli na poniedziałek czeka nas wędrówka głębokiego niżu, który przynieść ma w poniedziałek silny wiatr w całej Polsce. Na Pomorzu mocno będzie wiać z północy, w porywach do 70-80 km/h, co stwarza zagrożenie cofką, zwłaszcza na Żuławach. Rozwój sytuacji śledzimy na bieżąco.