Bałtyk nadal bardzo ciepły! Co oznacza to w pogodzie?

Fot. Meteo Pomorze

Tegoroczne lato zapisało się jako wyjątkowo gorące i suche. Praktycznie od kwietnia notowaliśmy temperatury znacznie przekraczające normę wieloletnią. Deszczu z kolei było mniej lub znacznie mniej niż wynika to ze średniej. Choć rolnicy nadal liczą straty związane z suszą, turyści nie mogli narzekać na pogodę. Poza upalną i przeważnie słoneczną aurą, było jeszcze coś, co spowodowało, że tegoroczne wakacje w Polsce były wyjątkowo udane – rekordowo ciepły Bałtyk!

Podczas tegorocznych wakacji, temperatura wody w Bałtyku sięgnęła miejscami aż 25 stopni, czyli najwyższą wartość w historii satelitarnych obserwacji! Choć lato, przynajmniej to meteorologiczne, już się skończyło, a jesień astronomiczna i kalendarzowa rozpoczynają się już za kilka dni, to Morze Bałtyckie nadal nadaje się do kąpieli! W polskiej strefie brzegowej, woda ma temperaturę przy powierzchni na poziomie aż 17-19 stopni! Miejscami, głównie w zatokach i na płyciznach, może ona ocierać się o 20 stopni, co przekłada się na aż 3-5 stopni ponad normę z lat 1982-2010! Równie ciepła jest woda w zachodniej części akwenu południowego i w całym pasie wschodnim, aż po północno-wschodnią część zatoki Fińskiej, gdzie dane numeryczne modelu PM3D uzupełnione o dane satelitarne AVHRR, sugerują temperaturę warstwy powierzchniowej na poziomie aż 16-18 stopni! Nieco chłodniej, choć nadal ponad normę jest we wschodniej Zatoce Botnickiej, gdzie woda osiąga między 12 a 15 stopni.

Rozkład temperatury w Morzu Bałtyckim w dniu 18.09.2018. Dane: Model PM3D wsparty o dane AVHRR, Opracowanie: Sat Bałtyk

Zachodnia część Morza Bałtyckiego i Zatoki Botnickiej jest chłodniejsza, głównie z powodu ułożenia prądów morskich, które płyną od Cieśnin Duńskich, wzdłuż południowych brzegów Morza, po czym skręcają na północ, omywając wschodnie brzegi akwenu. Po dotarciu do Wysp Alandzkich, rozdzielają się na dwie części – wschodnia wkracza do Zatoki Fińskiej, zachodnia płynie nadal na północ, po wschodnim wybrzeżu Zatoki Botnickiej. Tam ochładza się i zawraca na południe, omywając brzegi zachodnie. Z tego powodu u brzegów Szwecji, woda ma tylko 11-14 stopni, a w pasie od Sztokholmu po Ystad, ma miejscami zaledwie 7-9 stopni. Plama chłodu wywołana jest najpewniej wyparciem w tym regionie chłodnej wody z głębszych części Morza, oraz obecnością licznych, chłodnych rzek wpadających tam do Bałtyku.

Dodatnia anomalia temperatury morza utrzymuje się już od dłuższego czasu. Między innymi z tego powodu mieliśmy w tym roku prawdziwą plagę sinic. Póki co nic nie wskazuje na silne ochłodzenie się akwenu, choć już w piątek czeka nas znaczny spadek temperatury powietrza. Przy tak mocno wygrzanym morzu to zła wiadomość. Ciepły akwen oddaje bowiem wilgoć do atmosfery, wspomagając nie tylko przechodzące tam opady, ale i tworząc nowe, wewnątrzmasowe konwekcyjne komórki opadowe i burzowe. Przechodzące nad akwenem Bałtyku niże mogą się z powodu dość ciepłej wody pogłębiać, a przez to jesienne sztormy mogą się w tym roku okazać wyjątkowo silne. Atlantyk również jest obecnie bardzo ciepły, co okazuje tworzeniem kolejnych burz tropikalnych i głębokich niżów. Jeśli prognozy się nie zmienią, efekty cieplejszego od normy morza odczujemy już w najbliższy poniedziałek, kiedy to głęboki i dynamiczny niż ma przejść przez południowy Bałtyk, przynosząc nam pierwszy tej jesieni, prawdopodobnie silny sztorm.

Jeśli nie nastąpi znaczne ochłodzenie Bałtyku, skutki jego nagrzania odczujemy również zimą. Temperatura powietrza na północy kraju będzie nieznacznie wyższa niż w głębi Polski, co jest normalnym zjawiskiem, jednak w tym roku te różnice mogą być jeszcze wyraźniejsze. Nie oznacza to jednak, że zima będzie bez mrozów i śniegu. Co do ujemnych temperatur, jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, aby brać na poważnie prognozy modeli długoterminowych, takich jak ECMWF LR, czy CFS. Śniegu jednak może być, paradoksalnie, sporo. Podobnie jak jesienią, akwen cieplejszy od powietrza napływającego nad jego obszar, oddaje duże ilości ciepła i wilgoci do dolnej troposfery. Przy odpowiednio silnym, pionowym gradiencie temperatury, a o taki podczas spływu mroźnego powietrza nad niezalodzony Bałtyk nie trudno, wewnątrz chłodnej masy powietrza powstają liczne komórki konwekcyjne z intensywnymi opadami śniegu i lokalnie burzami śnieżnymi, a nawet z zamieciami. Jest to tak zwany efekt morza, czyli morska odmiana znanego mieszkańcom północnych części USA efektu jeziora (lake effect). Z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia dość często, zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy Bałtyk jest jeszcze dość ciepły. Doskonałym przykładem efektu morza jest śnieżyca z połowy lutego tego roku, kiedy przez kilka dni, praktycznie bez przerwy, padał śnieg, głównie w obszarze Zatoki Gdańskiej i na Półwyspie Helskim.

Niemal podręcznikowy przykład efektu jeziora (morza) na przykładzie długotrwałych opadów śniegu, 18. lutego 2018. Opracowanie: Meteo Pomorze, dane radarowe: IMGW-PIB, dane przetworzone

Wygrzany Bałtyk ma jednak swoje zalety. Poza jesiennymi kąpielami na niemal pustych plażach (co przy obecnych temperaturach powietrza jest możliwe), wewnątrzmasowa konwekcja i sztormy w chłodnej porze roku będą idealnym plenerem dla fotografów przyrody. Liczne, dobrze wykształcone chmury konwekcyjne, często z rozwianymi kowadłami, wyraźnymi smugami opadowymi i wyładowaniami, będą dawać spektakularny pokaz na niebie. Spodziewać się można również trąb wodnych, których właśnie jesienią jest szczególnie dużo.